Pułapka „spychania problemu na później.”

Czas mija szybko, szybciej chyba niż zdolność naszych rządzących do analizy sytuacji.

Już w kwietniu będziemy obchodzić rocznicę naszego Waterloo jak chcą niektórzy lub naszego remisu w meczu z Rządem jak powiedzą inni.

Mówiąc naszego –  mam na myśli głównie nauczycieli ale również część rodziców i uczniów.

W ciągu tego roku nasze emocje ewoluowały od nastawienia typu: wiosna wasza jesień nasza,  po zniechęcenie i rozgoryczenie. Wydaje się , że obecnie uczucia przycichły na tyle,  że czas na pytanie:  Quo vadis polska edukacjo?  Najwyższy czas na racjonalną analizę i odstawienie na bok naszych, subiektywnych przecież odczuć.

W ciągu tego roku ZNP zorganizował w różnych miastach wojewódzkich kilka pikiet, które gromadziły od kilkuset do tysiąca uczestników. Przypomnijmy:  były to manifestacje w Krakowie, Katowicach, Gdańsku i Szczecinie.

Inne związki,  w tym Forum Związków Zawodowych,  nie przejawiały żadnej aktywności w tej dziedzinie.

Solidarność, niestety , przyjęła postawę całkowicie spolegliwą i prorządową.

Biorąc pod uwagę liczebność manifestacji można  postawić tezę, że środowisko oświatowe nie wierzy w skuteczność akcji ulicznych.

Teza druga: rząd RP nie zamierza podjąć poważnej debaty z rzeczywistym przedstawicielem pracowników oświaty,  jakim w wyniku kwietniowego strajku stał się  faktycznie Związek Nauczycielstwa Polskiego i nie zamierza zwiększyć poziomu finansowania edukacji. Przypomnę, że w swoich poprzednich rozważaniach udowadniałem , że przyczyną problemów w oświacie jest stopniowe wycofywanie się państwa polskiego z odpowiedzialności za finansowanie oświaty.

Co zatem czeka nas dalej?

Bierność środowiska oświatowego i Ministerstwa Edukacji ma swoja cenę. Już dzisiaj zarysowują się problemy, które w dłuższej perspektywie doprowadzą do diametralnej zmiany funkcjonowania edukacji w Polsce. W dużych miastach zaczyna brakować nauczycieli i to począwszy od nauczycieli wychowania przedszkolnego a na nauczycielach fizyki skończywszy. Dzieję się tak z powodu niskich, w porównaniu do  wynagrodzenia przeciętnego w gospodarce,  poborów. Ale to nie jedyna przyczyna. Niedocenianą  ale bardzo istotną dolegliwością w zawodzie jest konieczność łączenia pracy w kilku szkołach przez nauczycieli przedmiotów takich jak fizyka, chemia , biologia, muzyka, plastyka itd.

Na koniec trzecia , być może najważniejsza przyczyna: roszczeniowe postawy rodziców i powszechne lekceważenie zawodu nauczyciela. Fatalna polityka medialna rządu, który dla doraźnego politycznego celu jakim było doprowadzenie do zakończenia strajku, uruchomił w swoich mediach „czarny PR”, który przynosi zatrute owoce. Usłużni dziennikarze, którzy zaatakowali nauczycieli zapomnieli, że poniżając godność zawodu nauczyciela wyrządzają niepowetowaną szkodę własnym dzieciom a w ogólności całemu społeczeństwu. Skoro uczą nas leniwi i pazerni nauczycieli to czemu mamy ich słuchać czy się uczyć? Moim zdaniem niszczenie autorytetu nauczycieli czy szerzej  – pracowników oświaty to dobry sposób na popełnienie przez społeczeństwo szczególnie wyrafinowanego seppuku.

Ministerstwo Edukacji Narodowej prawdopodobnie przyjęło strategię na przeczekanie.

Po wyborach prezydenckich spotkamy się zapewne z propozycją , która padła w kwietniu 2019. Możemy zatem oczekiwać podwyższenia pensum.  Retoryka będzie taka jak zawsze: chcecie zarabiać więcej to więcej pracujcie. To,  że nie nastąpi cudowne rozmnożenie godzin dydaktycznych już nie będzie nikogo interesować. W szkołach wiejskich , jednociągowych,  etat będzie miał jedynie  być może  polonista, w większych miastach nasili się zjawisko odpływu młodych nauczycieli do korporacji i na kasy sklepów wielkopowierzchniowych.

Pomysły rządu polegają na tym by „leczyć dżumę cholerą”.

Aż wierzyć się nie chce , że włodarze polskiej edukacji nie rozumieją , że doszliśmy do granicy wytrzymałości finansowej systemu. Należy w trybie pilnym zwiększyć subwencję z obecnych 2 do 3% PKB , wtedy zniknie większość problemów. Znajdą się pieniądze na godziwe podwyżki dla nauczycieli i na funkcjonowanie małych wiejskich szkół. Mam nadzieję, że inicjatywa obywatelska prowadzona przez ZNP dotycząca powiązania średnich wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej znajdzie licznych zwolenników.

Związek Nauczycielstwa Polskiego już od lat serwuje kolejnym Rządom gotowe recepty na rozwiązanie podstawowych problemów w edukacji. Ale trzeba powtórzyć za Wieszczem „ale im się nie chce chcieć …”

Jako nauczyciele wiemy dobrze, że efekty naszych działań wychowawczych przychodzą nieraz po wielu latach. Jako środowisko musimy zatem uzbroić się w cierpliwość i wytrwale „wychowywać ” nasze społeczeństwo. Tłumaczyć gdzie się tylko da, że obniżenie jakości edukacji w Polsce będzie największym błędem naszych czasów. Wielu zapyta: czy to coś da ? Nikt tego nie wie. Wiem jedno:  nie wolno nam popełnić grzechu zaniechania.

Arkadiusz Boroń

Prezes Okręgu Małopolskiego ZNP